Bo pisanie mam we krwi…

Inne teksty

Tak naprawdę chciałabym napisać o… wojnie…

Zniszczona Chorwacja_3Może nie do końca o wojnie, ale też nie do końca o Bałkanach. Tak naprawdę ciężko określić – chyba… o moich odczuciach, kiedy przemierzaliśmy wzdłuż Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę.

Pewnie większość z nas wie mniej więcej, co tam się działo i że stosunkowo niedawno, bo ledwo 20 lat temu.

Teraz w tamte rejony turyści i pielgrzymi walą tłumnie. Zwiedzają, modlą się, kąpią w Morzu Adriatyckim, jeżdżą nawet trochę dalej: do Albanii. Wszędzie bezpiecznie, spokojnie, bez paszportów, chociaż to nie strefa Schengen (poza Chorwacją), ale… Ślady zostały. I żałuje, że takich nie ma u nas…

więcej

Ćwiczenie na temat tabu

Co prawda ćwiczenie miało dotyczyć jednego tematu z listy, ale moja lista to tak naprawdę tylko jeden punkt… Więc chyba siłą rzeczy powinnam coś napisać o brutalnych mordach chrześcijan przez fanatyków w krajach Trzeciego Świata… Tylko, no właśnie, jak można cokolwiek o tym napisać, jeśli tak naprawdę nic się nie wie? Gdzieś w internecie czasami pokaże się jakieś makabryczne zdjęcie z nagłówkiem, krótkim komentarzem i w zasadzie niczym więcej. Skąd więc mogę wiedzieć, czy fotografia nie jest fotomontażem lub inscenizacją, jak to się ostatnio okazało w przypadku fali emigracji z Syrii? Może artykuły, jakie do nas trafiają to też wyssane z palca historie, byle tylko wzbudzić chorą sensację? Internet też jest cenzurowany wbrew pozorom i ciężko określić ile z tego wszystkiego jest prawdą, a ci którzy mogliby powiedzieć prawdę, nie mają dojścia do rzetelnych mediów…

Tak więc wrócę do swojej teorii z pierwszego komentarza pod ćwiczeniem, a nawet ją rozbuduję – jeśli jakiś temat jest uznany za tabu, to znaczy, że powinien przestać nim być. Powinny się nam zapalać w głowach lampki alarmowe: DLACZEGO?!!!

Dlaczego zachodni świat nie pisze o mordach wyznaniowych? Boi się, że to prawda? Boi się, że jeśli to prawda i zacznie się drążyć temat, to okaże się, że fanatycy są na tyle silni, iż nie będziemy w stanie ich powstrzymać? I na zasadzie – nie zaczepiaj gówna, bo będzie śmierdziało – póki o tym oficjalnie nie wiemy, nie mówimy, nie piszemy, to jeszcze spokojnie żyjemy?

W trakcie pisania przyszedł mi do głowy jeszcze jeden temat, który uważam za częściowo zakazany – alkoholizm Polaków. Niby wszyscy wiemy, że nasz naród lubi pić, że wiele rodzin zmaga się z tym problemem, ale… czy ktoś z was pamięta żeby w szkole, liceum, na studiach, ktoś z kolegów otwarcie powiedział, że ma ojca alkoholika? Że matka koleżanki pije? Ja nie pamiętam. Młodzi ludzie wstydzą się tego. No cóż, może problemy rodzinne to rzeczywiście nie powód do chwały, ale to nie ta młodzież powinna się wstydzić, tylko ich pijani rodzice. To nie dzieci są winne… A w rzeczywistości do dorosłości żyją w przekonaniu, że tylko ich tak los pokarał. I często dopiero po trzydziestce odkrywają, że najlepszy kolega z klasy też miał przerąbane, też błąkał się po podwórku by jak najpóźniej wrócić do domu, albo po szkole szybko wracał i pilnował, żeby rodzic nie zrobił krzywdy młodszemu rodzeństwu, albo nie wydał ostatnich pieniędzy na alkohol…

Jeśli jakiś temat jest zakazany, to tylko w określonym miejscu, czy środowisku.

I jeśli coś jest tabu, to znaczy, że czas zacząć o tym mówić, a nawet krzyczeć!

22-X-2015

Skradzione Dusze

Po przeczytaniu mam mieszane uczucia. W ankiecie oceniłam całkiem wysoko, ale nie max.

Pierwsze wrażenia – duuuuuuuuży, wręcz gigantyczny plus za prawo magii. Szkoda, że Terry zapomniał o nim w TK. W dobie wszędobylskich portali społecznościach i hejterstwa to prawo, wraz z rozwinięciem, powinno być wszędzie wytłuszczone wielkimi literami.

Trochę mnie wkurzało, że ciągli szli i szli, i szli…. I nie wiadomo kiedy minęło ponad pół książki :) Czytało się jak zwykle szybko i przyjemnie. Przestały przeszkadzać mi krótkie rozdziały, ale za to denerwuje znów urwane zakończenie – akcja przerwana w połowie.

W streszczeniu na okładce była wzmianka o szpiegu. Niestety od samego początku łatwo się domyślić, kto nim jest. Zero zaskoczenia.

Nie zgodzę się, że reakcja Samanthy na końcu jest genialna, po prostu wyszedł z niej niedojrzały wiek i brak życiowego doświadczenia, które by jej najpierw kazało poznać wszystkie fakty (pomimo szalejących w sercu i umyśle emocji), a potem oceniać i wyciągać wnioski.

Nawiązując do wcześniejszych postów, też liczę na wyjaśnienie wszystkich niedokończonych wątków i mieczo-prawdową „wielkanoc” 😀

9-IV-2015

Trzecie Królestwo…

Jak to bywa z Goodkindem, książkę czyta się jak zwykle niemal jednym tchem, pomimo zmęczenia i bolących oczu.
Niestety plusów z powieści na powieść jest coraz mniej. Więc zacznę od tych złych wiadomości.
Jedna z pierwszych myśli jaka się pojawiła pod koniec książki to: Terry to świnia! Od początku trzyma w napięciu i nadziei, żeby potem…. (autocenzura).
Czasami drażni też zbyt mocne rozbicie jednej akcji na mnóstwo rozdziałów, a mnie osobiście pojawienie się pojęcia „czarna magia” – choć zawsze tę czarną (w naszym świecie) utożsamiałam z magią sub. Ale to teraz przestaje być takie oczywiste… Bo w sumie pojęcie się pojawia, ale nie jest rozwijane. No co do magii, to brakuje mi trzynastego…
No i chyba już tradycyjnie, jak w WM książka właściwie nie ma zakończenia, a wręcz stanowi dopiero początek do następnej części. A jeśli zapowiedzi Goodkinda na FB się potwierdzą, to w końcu jest na co czekać.

Z dobrych rzeczy, to przede wszystkim już wspomniana na okładce i opisach w sieci, nowa postać Samanthy. Niby młode, wrażliwe dziewczątko, ale jak trzeba … (autocenzura). W tej części jest jedną z ważniejszych oraz fajniejszych bohaterek i nie raz ratuje Richarda z opresji. Mam nadzieję, że jej potencjał nie zostanie zmarnowany i odegra jeszcze znaczącą rolę w następnej książce i pokaże co potrafi.
Inne pozytywy to już musicie sami wyczytać… co by nie robić spojlerów, jak choćby naprawdę niezłe nawiązania do wcześniejszych powieści.

Oby Rebis nie kazał długo czekać na kolejną część, bo po przeczytaniu tej, już się niecierpliwię, szczególnie jeszcze po odsłuchaniu automatycznej sekretarki Terrego.

21-I-2014